piątek, 31 października 2014

Strachy mojego dzieciństwa

Witajcie.
W związku z tym, że dziś w krajach anglojęzycznych obchodzone jest święto Halloween postanowiłem napisać posta wspominkowego. Bez względu na to czy jesteś "za" czy też "przeciw" tej tradycji, wiedz, że również przedchrześcijańscy Słowianie dokładnie tej samej nocy obchodzili obrzęd Dziadów. Kościół z jednej strony z tym walczył, z drugiej zaś - przyswajał sobie tę tradycję przekształcając ją tak, by nie miała związku z zabobonami. Dziś noc guseł w Polsce zapewne wyglądałby jak jego amerykański odpowiednik.
Wieczór ten przypomniał mi o tym, że każdy z nas lubi się bać, ale chyba najtrwalsze lęki wspominamy z naszego dzieciństwa. Moje dzieciństwo upływało wraz z końcem lat 80-tych i początkiem 90-tych. W związku z tym, że nie było internetu czy kablówki a antena satelitarna i magnetowid stanowiły okno na wielki świat baliśmy się m.in. rzeczy, które widzieliśmy na kasetach VHS. Poniżej przygotowałem małe zestawienie tego co przerażało mnie, gdy byłem mały:
1. Dzięki amerykańskim slasherom poznałem największych zabójczych freaków, których bałem się bardziej niż pani uczącej nas języka polskiego (a wierzcie - było się kogo bać!;). Byli to: Jason Voorhees, Michael Myers, Freddy Kruger, Leatherface. Filmy były krwawe ale właśnie dzieciaki (ba całe rodziny!) oglądały wszystko jak leci wypożyczając kasety w wypożyczalniach lub podrzucając taśmy "na wymianę". Zdarzały się nieprzespane noce ale jakoś nie wyrośliśmy na psychopatów a wrażenia pozostały do dziś

2. Diabeł Piszczałka - nie pytajcie o czym to było bo nie wiem - pamiętam tylko ten jego wielki widelec. Wiem, że był brzydki a samo słowo "diabeł" budziło irracjonalny lęk. Brrr;)
3. Buka - najbardziej tajemniczy z bohaterów "Muminków". Pamiętam, że nie była taka zła, ale sama jej obecność dosłownie mroziła krew w żyłach. Bajka była zupełnie niegroźna i "lekka", ale Buka… zresztą zobaczcie sami:
https://www.youtube.com/watch?v=QeRodAoZLGk
4. Wszyscy nieumarli i wampiry - to chyba nie wymaga komentarza:)
5. Czarna Wołga - to jedna z tzw. miejskich legend. Podobno Wołga nie miała klamek w drzwiach ale za to miała firanki w oknach i białe opony a kierował nią sam Szatan, wampir lub Śmierć i polowała na dzieci spuszczając im m.in. krew. Pod koniec XXw. legenda powróciła a Wołga zamieniła się w czarne BMW.
6. Duchy - nie ma żadnej wątpliwości - kryły się w szafach, pod łóżkiem i za firanką. Czasem nawet w kącie. Były perfidne - bo nie dawały zasnąć jęcząc co chwilę i bucząc:)
7. Clownów - nigdy ich nie lubiłem i do dziś mi to pozostało. Może przyczynił się do tego Stephen King a może nie - ale skutecznie mnie do nich zniechęcił
8. Ciemności. To chyba największy lęk z dzieciństwa. W żaden sposób niemożliwy do sprecyzowania czym tak naprawdę jest. Nie mający kształtu ani żadnej innej formy. W nim kryło się wszystko, co wymieniłem wcześniej + z tysiąc rzeczy, których tutaj nie przytoczyłem np. gigantyczny pająk, wąż, czy rekin. Strach przed ciemnością jest jak najbardziej pierwotny i pozostaje na całe życie.

Celowo pozostawiłem mrok na sam koniec. Bez względu na to jak kształtuje się kultura i media, dzieci zawsze bały się ciemności. Dlatego też, jeśli chcecie spędzić z dzieckiem czas przed snem nie opowiadając mu po raz setny tej samej bajki sprawdźcie to:
Książka "Hide and Eek" (tytuł jest wręcz genialny) pozwala dziecku walczyć z ciemnością i wszelkimi upiorami, jakie tylko przyjdą mu do głowy. Pamiętacie najlepszy oręż przeciwko Ciemności? Tak - latarka - i to dzięki niej dziecko może odkryć co kryje się za drugą stroną kartki. Zresztą - nic więcej nie napiszę. Odpalcie linka i sami sprawdźcie o czym piszę.
Tak więc na koniec - trzymajcie się - w końcu noc strachów:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz