Mam pragmatyczne podejście do życia a decyzja o zostaniu aktywnym opiekunem wiązała się nie tylko z porzuceniem dotychczasowych obowiązków i pozostaniem w domu. Wpojono mi, że mężczyzna nie tyle czuje się odpowiedzialny za swoją rodzinę, ile przede wszystkim JEST za nią odpowiedzialny. Zatem decyzja o opiece nad dzieckiem musiała być podparta nie tylko samymi chęciami ale również zabezpieczeniem finansowym dla mnie i moich bliskich.
W roku 2012 było głośno o matkach, które urodziły dzieci w pierwszych miesiącach roku i domagały się wydłużenia czasu urlopu macierzyńskiego (przypomnę, że matki, które rodziły w późniejszych miesiącach otrzymały przywilej rocznego urlopu w przeciwieństwie do ich koleżanek, które urodziły raptem parę miesięcy wcześniej i miały do dyspozycji tylko 6 miesięcy opieki nad dzieckiem). Po kilku publicznych spotkaniach z politykami i ówczesnym premierem - dopięły swego. Rok 2013 miał być rokiem rodziny i temu przyświecały wcześniejsze zmiany. W praktyce dało to możliwość nie tylko wydłużonego czasu opieki nad dzieckiem, ale też wydłużenia otrzymywania zasiłku z tytułu narodzin malucha. Co więcej - prawo to dotyczy także ojców z czego skorzystało w tym roku aż 40 tys mężczyzn. Liczba ta stanowi 4-krotność wartości z ubiegłego roku.
Jak to działa?
Najpierw małe zestawienie:
1. Mężczyzna, któremu urodziło się dziecko przysługuje dwutygodniowy urlop z tego tytułu, z którego może skorzystać tylko(!) do ukończenia przez dziecko 12 msc życia. To tzw. urlop ojcowski. By go uzyskać wystarczy pisemny wniosek skierowany do pracodawcy.
2. "Tacierzyński", czyli scedowany z matki na ojca urlop macierzyński, za który otrzymuje on od pracodawcy 100% średniego wynagrodzenia z 12 ost miesięcy. Trwa on, w przypadku 1 dziecka maksymalnie 24 tygodnie. I z tego powodu matki, o których pisałem wcześniej toczyły wówczas batalię, gdyż właśnie od 2012 roku jego czas wynosi od 20-37 tygodni a w przypadku piątki dzieci nawet 43 tygodnie. Możliwe jest również uzyskanie urlopu dodatkowego w wymiarze od 4 do 6 tygodni.
Sporym plusem "tacierzyńskiego" jest również to, że po jego zakończeniu pracodawca jest zobowiązany przyjąć wracającego pracownika, nawet jeśli oznaczałoby to zatrudnieni go na inne ale równorzędne stanowisko.
Jeszcze kilka, kilkanaście lat temu oczywistym było, że to kobieta pozostaje w domu a mężczyzna zarabia. Stereotyp samca, który zaspokaja byt rodziny poprzez wyjście po żywność do lasu upada. Obecnie męskość mierzona jest nie tylko godzinami spędzonymi w miejscu pracy czy jej efektami w firmie, ale również czasem spędzonym przy dziecku. My, młodzi ojcowie, nie mieliśmy tego luksusu by nauczył nas tego nasz ojciec. Jak widać nastąpiła pewna rewolucja - do tej pory mężczyzna nie wchodził do kuchni by gotować czy w niej sprzątać. Nie zajmował się dziećmi - był ich oparciem ale nie przewodnikiem w życiu - rolę tę pełniła nasza matka. To ona dbała o ognisko domowe, posiłki, sferę emocjonalną. U mam uczyliśmy się emocji a ojcowie byli dla nas dostępni jedynie w dni wolne. Nie zrozumcie mnie źle - nie twierdzę, że dziś ojciec stał się "zbabiały"* przez opiekę nad dzieckiem. Chodzi raczej o to, że liczba tych 40 tysięcy mężczyzn skorzystała z możliwości stania się obecnym rodzicem.
Żyjemy w świecie, w którym największym dobrem jest czas. Jak widać wszelkie zmiany wprowadzane przez rząd dają rodzicom - w tym także ojcom - wybór. Nasi ojcowie go nie mieli tego luksusu. Odpowiedź na pytanie o to czy to się opłaca jest oczywista. Stając się tzw. full-time fatherem otrzymujemy możliwość zmian na lepsze dotyczących nas samych: budowania więzi rodzinnych, pogłębienie relacji z partnerką, naukę nowych kompetencji, rozwój intelektualno-emocjonalny, sprawdzenie się w nowych dziedzinach życia społecznego, rozwijanie własnej wrażliwości oraz kompetencji komunikacyjnych. Co więcej możemy mieć czas na przewartościowanie własnego życia. Dostajemy szansę stania się obserwatorem własnego dotychczasowego życia a następnie możemy mieć całkowity wpływ na to jak nasz życie będzie wyglądać. Warto zauważyć, że pozostając w domu i opiekując się własnym dzieckiem jesteśmy jeszcze młodymi ludźmi, którzy mogą całkowicie zmienić swoje życie i ułożyć je sobie na nowo poprzez np. zmianę pracy, naukę, rozwój osobisty a przy tym pozostajemy w pobliżu osoby całkowicie zależnej od nas, którą kochamy bezwarunkowo.
Na sam koniec pozostawiam najważniejsze. Bycie aktywnym rodzicem zaprocentuje również u samego dziecka co zauważycie sami.
*określenie "zbabiały" nie ma na celu obrażania kobiet; raczej odnosi się do zniewieścienia mężczyzn, które jako zjawisko nie ma w moim przekonaniu źródła w opiece nad dzieckiem:)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz