Ostatnio w necie oraz mediach mainstreamowych pada nader często słowo "drwaloseksualny". Przypomnę w dużym uproszczeniu: to nowy kanon piękna/stylu u mężczyzn, który pojawił się w odpowiedzi do metroseksualizmu. Jest niemal całkowitym jego zaprzeczeniem. Mężczyzna nie nosi spodni-rurek, ma zarost (najlepiej długą brodę), nosi ciężkie buty i przypomina wyglądem kanadyjskiego drwala (flanelowa koszula w kratę, szerokie spodnie i gruby wełniany sweter). Zarost kojarzy się z czymś dzikim i pierwotnym, mocne ramiona z bezpieczeństwem, silne ręce z pomocą itd… Słowem facet ma wyglądać jak chłop śląski: "w ramionach szeroki w d…. wąski. :)
Sama kreacja mężczyzny drwaloseksualnego jest ok. Nie kwestionuję tego, bo taki wygląd jest zwyczajnie przyjemny dla oka. I choć jest to jedynie kreacja to mam wrażenie, że jej pojawienie się jest wynikiem kryzysu męskości w świecie. Męskość to empatia, opanowanie, spokój, bezpieczeństwo, to pomoc, wsparcie, wiara w wartości… to coś więcej niż wizerunek. Zrozumiałe jest zwizualizowanie tych cech w postaci mężczyzny z lasu trzymającego w ręku siekierę, który nie jest wymuskany, ale cały jego wizerunek komunikuje, że jest gotowy do działania. Żywię nadzieję, że wraz ze zmianą kanonu piękna mężczyzny proponowanego w mediach (co dla mnie nie ma większego znaczenia) zmieni się także jego charakter na lepszy a oba te elementy będą spójne i drwal nie będzie jedynie kolejną rolą, w jaką wcielają się mężczyźni.
To od nas-ojców zależy jaki wzorzec będą mieć nasze dzieci. Będą one przyglądać się naszym reakcjom, w różnych sytuacjach, będą liczyć na naszą zaradność, opanowanie czy też siłę gdy będzie tego wymagać sytuacja. To co zobaczą w nas i jak nas zapamiętają będzie dla nich wyznacznikiem tego z kim zwiążą się nasze córki i na jakich mężczyzn wyrosną nasi synowie.
A co do prawdziwych mężczyzn to przytaczam znalezioną w sieci ikonografikę. Dla mnie to jest prawdziwy typ drwalopodobny. I kto powiedział, że drwal musi mieć brodę?:
